Blaski i cienie rekomendacji giełdowych

Chyba każdy początkujący inwestor u progu swoich giełdowych podbojów kieruje uwagę ku rekomendacjom maklerskim wydawanym przez renomowane instytucje finansowe. Niejeden podążył za wskazaniami ekspertów, czasem wygrywając a innym razem ponosząc stratę. Zapewne istnieją tacy, którzy sparzyli się nietrafionych zaleceniach i po pewnym czasie zaczęli grać przeciwnie do rekomendacji i… wcale na tym gorzej nie wychodzą. Więc o co w tym wszystkim chodzi?

 

 

Długotrwała obserwacja światowych rynków kapitałowych, przechodzących naprzemiennie okresy hossy i bessy pozwala uchwycić cykliczne prawidłowości w zachowaniach gwardii brokerów i analityków przynależnych do licznych banków inwestycyjnych i domów maklerskich. Niezależnie od pozycji społecznej ani statusu materialnego wszyscy w mniejszym lub większym stopniu podlegamy działaniom stadnym. Ten uniwersalny, ponadczasowy mechanizm udziela się również przedstawicielom (spośród których niemało tytułuje się doradcami) szeroko pojętej branży finansowej.

Rynek jak fortuna kołem się toczy

Tuż po dołku recesji, u schyłku długotrwałej bessy, kiedy wskaźniki makroekonomiczne pewnego rynku zaczynają ulegać poprawie, wtedy serwisy informacyjne obfitują w tyleż katastroficzne, co spóźnione rekomendacje "sprzedaj" z obniżanymi na wyścigi cenami docelowymi. Wytyczne "wielkich" docierają do "małych", których niemała część w przypływie złych emocji stadnie pozbywa się akcji, ucinając znaczne straty. Dochodzi do kulminacji wyprzedaży, lecz smart money powraca do rzekomo przewartościowanych aktywów, odkupując je od desperatów. Tak w uproszczeniu powstają podwaliny hossy.

Analogicznie, w świetle wspaniałych, niewidzianych od lat odczytów makro i opublikowanych lecz dawno zdyskontowanych przez rynek rekordowych zysków spółek kształtuje się szczyt cyklu gospodarczego. Tym razem u kresu długiej hossy można przebierać w nowych rekomendacjach kupna lepiej niż w sklepie z używaną odzieżą. Nasilają się kampanie marketingowe polujące na nowe pieniądze do zakupu drogich akcji, kreśli się świetlaną ścieżkę dalszych dwucyfrowych wzrostów… a smart money wychodzi z rzekomo niedowartościowanych aktywów, sprzedając je spóźnionym euforykom. Tymczasem w gospodarce nasilają się sygnały recesyjne. Tak w skrócie formuje się rynek bessy.

Trudno nie skonstatować, że smart money, czyli mądre (lub sprytne) pieniądze to w dużej mierze pieniądze związane z instytucjami tak ochoczo wydającymi rekomendacje. Rekomendacje, których czar kusi znaczną część drobnych inwestorów, ale są to zarazem rekomendacje, których niemały odsetek prowadzi na finansowe manowce. Właśnie dlatego, żeby smart money miały czas zamknąć swoje zazwyczaj zyskowne pozycje.

Dziś, gdy rynki wschodzące mają kilkusetprocentowy "rajd dekady" za sobą, a na ich niekorzyść przemawia coraz więcej negatywnych procesów w gospodarce światowej (geopolityka, napięcia inflacyjne, wzrost stóp procentowych, nieuchronna zapaść wydatków konsumentów w USA, rozbudzająca się ponownie machina protekcjonizmu, itd.), warto przyjrzeć się rekomendacyjnym poczynaniom różnych ośrodków. Na obecnym etapie globalnego cyklu koniunkturalnego nie można bezkrytycznie oddać się kordialnym namowom finansistów, roztaczających panoramę dwu- a nawet trzycyfrowych procentowych zysków. 

Większość z nas dobrze pamięta księżycowe wyceny spółek IT sprzed sześciu lat, typu 600 zł za akcję Optimusa. Gdy w latach 2001/2002 indeks WIG20 budował długoterminową formację odwrócenia bessy, jeden z najważniejszych wówczas rodzimych domów maklerskich zalecał sprzedaż KGHM z ceną docelową sześć złotych za akcję. Kilka miesięcy temu za Oceanem na wyścigi podnoszono rekomendacje dla Google. To są najbardziej jaskrawe przykłady, delikatnie mówiąc, uchybień, za które oczywiście odpowiedzialności nikt nie poniósł.

Trzeba jednocześnie przyznać, że jest pewna część analityków podchodzących do sytuacji bardziej obiektywnie i realistycznie, wyczulających inwestorów na czyhające zagrożenia dla naszego kapitału. Tak samo podkreślenia wymaga fakt, że są też rekomendacje, które dały wyśmienite efekty. Zasadniczo jednak dominuje mało konstruktywny szum rekomendacyjny.

Rekomendacje i ich wyniki

Poniżej wybrano kilka rodzimych i zagranicznych instytucji finansowych, które w ciągu ostatnich (jakże burzliwych) kilku kwartałów aktywnie wydawały rekomendacje dla polskich spółek giełdowych. Dokonano opracowań własnych na podstawie danych znalezionych na stronie www.eurobankier.pl. Większa część analizy dotyczy akcji największych spółek z racji ich znaczącego wpływu na indeks WIG20 (a tym samym na opcje OW20 oraz kontrakty futures FW20). Duże krajowe i zagraniczne fundusze operują właśnie głównie na walorach blue chips, kreując na globalną skalę nastroje na parkietach giełdowych.

Najlepsze z punktu widzenia analizy trafności rekomendacji są sytuacje, w których dany ośrodek analityczny (np. bank inwestycyjny) otacza konkretną spółkę stałą opieką rekomendacyjną. Szczególną uwagę poświęcono spływającym na rynek podwyżkom/obniżkom rekomendacji, które można uznać za czytelne wskazówki do kupna/sprzedaży papierów. Dla większej jasności ominięto raporty podtrzymujące obowiązujące zalecenia, a zmieniające jedynie cenę docelową waloru.

Do wyliczeń przyjęto dla niewielkiego uproszczenia cenę zamknięcia badanej akcji w dniu wydania rekomendacji. Przyjęto strategię kupna akcji X w dniu podniesienia rekomendacji do "akumuluj" lub "kupuj", a walory te sprzedaje się z dniem napłynięcia zalecenia "sprzedaj" lub "redukuj" i na tej drodze oblicza się bilans inwestycji (zł na jedną akcję). Założono brak działań w sytuacji pojawienia się obniżki rekomendacji do "akumuluj" lub "neutralnie". Dodatkowo policzono wynik przy dopuszczeniu krótkiej sprzedaży z chwilą obniżenia rekomendacji do "sprzedaj". Jeśli do sesji 1 września 2006 rekomendacja "kupuj" lub "sprzedaj" pozostaje aktualna, wtedy zysk/stratę liczy się względem kursu zamknięcia z tego właśnie dnia.

1) KBC Securities: KGHM


Zysk z inwestycji zgodnej z rekomendacjami okazał się niewielki (15%), biorąc pod uwagę skalę hiperbolicznego trendu na akcjach miedziowego kombinatu. Dopuszczając krótką sprzedaż inwestycja przyniosłaby stratę ponad połowy wniesionego kapitału. 10 maja br., a więc w przeddzień ustanowienia szczytu notowań KGHM analitycy KBCS podwyższyli w ramach utrzymanej rekomendacji "kupuj" cenę docelową waloru o 10% do 146,9 zł. Wówczas rozpoczynała się już paniczna ucieczka kapitału zagranicznego z większości rynków wschodzących połączona z gwałtowną przeceną surowców, a miesiąc później KGHM wyceniano na około 90 zł.

Innym przykładem rekomendacji KBCS jest Bank Pekao. Po sesji 10 listopada 2005 r. pojawiła się rekomendacja "kupuj", na którą można było zareagować 14 listopada kupując na otwarciu akcję banku za 179 zł. Od tego czasu nie pojawiło się "sprzedaj", zatem licząc do zamknięcia sesji 1 września br. mamy zysk 17,5 zł na akcję (krótka sprzedaż nie wystąpiła).

Znacznie lepiej doradzano przy inwestycji w akcje Comarch. Kupno zalecone 29 marca br. przy cenie 114,5 zł zmieniono na "trzymaj" 20 lipca gdy Comarch kosztował już 143 zł. Sygnału "sprzedaj" nie podano, dzięki czemu do 1 września zysk powiększył się o kolejne 5 zł do 33,5 czyli 30% za niecałe pół roku.

Zastanawiająca natomiast jest konsekwentna nieufność analityków KBCS do papierów BRE, który po restrukturyzacji rozpoczął rynkową ekspansję, wykazując znaczące zyski. 4 sierpnia 2005 roku zaczęto rekomendowanie od zalecenia "sprzedaj" przy cenie 138 złotych. Do dziś zalecenie to obowiązuje ( z ceną docelową…114 zł), a przecież BRE był i wciąż pozostaje jednym z tańszych fundamentalnie polskich banków giełdowych. Utrzymywanie mylnej rekomendacji wbrew ewidentnej ekspansji tego banku spowodowało, że krótka sprzedaż dałaby do 1 września okrągłe 100 zł straty na jednej akcji. Podobnie na akcjach BZWBK od lipca 2005 tkwi "sprzedaj" pomimo boomu w segmencie hipotecznym i niemal podwojenia jego wyceny giełdowej w tym okresie.

2) CA IB:  PKN Orlen i Agora

Tutaj wynik okazał się bardzo dobry, chociaż w międzyczasie były krótkie zmiany na "trzymaj", a od 1 sierpnia br. obowiązuje "sprzedaj". Dopuszczając krótką sprzedaż można było niemal podwoić wkład początkowy.

Dużo bardziej kuriozalne są rekomendacje dla Agory, która nie od dziś na rynku wydawniczym traci na rzecz konkurencji. Warto po kolei przytoczyć szczegółowe zalecenia analityków CA IB dotyczące tej spółki.

Jak widać, trzymanie akcji zakupionych po 63,70 w październiku 2005 do dziś dało nieco ponad 50% straty. Bardzo zastanawiające jest irracjonalne unikanie słowa "sprzedaj" mimo systematycznego obniżania ceny docelowej. Co ciekawe, bank inwestycyjny Merrill Lynch od 23 lutego 2005 aż do 17 sierpnia 2006 również utrzymywał "kupuj" dla Agory z ceną docelową 75 zł. O ile na uznanie zasługuje bardzo dobre trafienie zasięgu wzrostów (podwójny szczyt na poziomie 74 zł), o tyle utrzymywanie ceny docelowej bez pokrycia w fundamentach i brak rekomendacji sprzedaży skłania ku tezie, że niektórzy nie potrafią lub po prostu nie mają w interesie przyznać się do błędów.

Tymczasem konsekwentną redukcję Agory zalecał od 4 października 2005 do 19 czerwca br. Centralny Dom Maklerski Pekao, co mogło dać znaczny zysk z krótkich pozycji na kontraktach futures. Zalecenie "akumuluj" z 19 czerwca przy cenie 31,80 za akcję zmieniono na obowiązujące "trzymaj".

3) Różne instytucje wobec mniejszych spółek

Można dotrzeć do darmowych archiwów rekomendacji dla dużych spółek, zatem niecelowe jest tutaj mnożenie dalszych przykładów. Warto jeszcze nieco uwagi poświęcić spółkom mniejszym, które nierzadko dały zarobić kilkaset procent w niedługim czasie. Rekomendacji jest tutaj mniej również z racji niewielkiego zainteresowania dużych funduszy mniej płynnymi walorami. Stąd dominacja rodzimych domów maklerskich na rynku rekomendacji dla akcji spółek drugoligowych pod względem wielkości.

Notowania spółki Apator wzrosły dziesięciokrotnie przez ostatnie 4 lata, jednak dopiero 27 października ubr. BM BGŻ jako pierwsze wydało zalecenie "kupuj" przy cenie 146 zł. Znacznie później, bo 10 i 21 marca odpowiednio Erste Bank i Millenium DM również zaleciły kupno. Jednak za akcję płacono wówczas już 220 złotych czyli ledwie kilka procent taniej niż obecnie (po uwzględnieniu splitu 1:11 w sierpniu).

Dopiero 28 lipca 2006 przy cenie 37 zł spółka Koelner znalazła uznanie DI BRE, który zalecił akumulowanie walorów. Tymczasem nieco ponad rok temu przy cenie 12-15 zł nie raczono wydać rekomendacji.

25 kwietnia 2003 BM BISE zalecił kupno Stalprofilu przy ówczesnej cenie 15,30 zł (obecnie trzeba podzielić cenę przez 10 z racji splitu). Siedem miesięcy później taką samą rekomendację wydali analitycy Amerbrokers, a spółkę kwotowano już po 71,6 zł. Biuro to obniżyło zalecenie w dniu 3 września 2004 (Stalprofil kosztował 163 zł). Mimo pojawienia się w 2004 r. dwóch innych rekomendacji kupna tych walorów (DM Millenium, BDM PKO BP) nikt nie nakazał sprzedaży, gdy dynamicznie kurs wkrótce zawrócił z poziomu 200 zł i spadł aż o dwie trzecie do maja 2005.

Akcjami spółki budowlanej PBG zainteresował się w kwietniu 2005 DM BZWBK, zalecając kupno przy 53 zł (zamknięcie z 1 września wyniosło 169,5), natomiast CA IB dołączył dopiero 5 lipca 2006 ("kupuj" przy cenie 150).

Nikt nie rekomenduje bijącego rekordy Hutmenu czy Drozapolu-Profil. Jeśli po kilkusetprocentowych wzrostach pojawią się spóźnione rekomendacje "kupuj", można nabrać podejrzeń o chęć dystrybucji papierów przez "życzliwych". Zamiast tego można znaleźć np. rekomendację kupna banku BPH z ceną docelową 900 złotych (Citigroup, 8 sierpnia br.), mimo że jest to jeden z droższych fundamentalnie banków w regionie. I tak dalej…

Podsumowanie

Zanim bezkrytycznie przystąpimy do działania na fali najnowszej rekomendacji najpierw dwa razy się zastanówmy. Warto skupić uwagę na dalszy potencjał interesującej nas spółki i zbadać czy jej rynkowa wartość nie oderwała się od fundamentów. Dużo wyjaśni szersze spojrzenie na rynek, który może się właśnie znajdować w okolicach szczytów długoterminowej hossy lub dołków bessy.

Na pewno nie jest przypadkiem, że znaczna część rekomendacji jest opóźniona w sposób kontrolowany, co widać po kilku powyższych przykładach. Równie kontrowersyjna jest praktyka ujawniania raportów rekomendacyjnych na łamach serwisów informacyjnych dopiero po kilku dniach od ich opracowania. Można mnożyć przykłady "cudownych" wzrostów spółek niedługo przed nadejściem zalecenia "kupuj", co trudno nazwać czystą grą. W takich sytuacjach wielu doświadczonych inwestorów interpretuje "kupuj" jako "kupuj od Y" gdzie Y jest autorem dyskusyjnej rekomendacji. Historia pokazuje, że zwłaszcza po znacznych ruchach wzrostowych takie rekomendacje warto było traktować opacznie, upłynniając papiery i dało to dobry wynik. Oczywiście do chybionych wskazań nikt się nie przyzna…

Sytuację drobnego inwestora dodatkowo komplikuje znaczna ilość różnych i często przeciwstawnych rekomendacji wydanych dla konkretnej spółki w niemal jednym czasie. Dlatego trzeba zdać się na własne siły, podjąć trud samodzielnej oceny atrakcyjności inwestycji i traktować zalecenia z pewną dozą krytycyzmu, ale nigdy ich ślepo nie naśladować.

 Źródło: www.expander.pl

 

 

 

Nowe kroki notowań na GPW

Nowe kroki notowań na GPW 

Od 1 września Giełda wprowadza nowe kroki notowań dla wybranych instrumentów finansowych.

 

 

Grupa 1 – Akcje, PDA i Prawa poboru, Prawa pierwszeństwa z obligacji, Warranty opcyjne, Certyfikaty indeksowe
Dotychczasowe kroki notowań Nowe kroki notowań
Kurs (PLN) Krok notowań (PLN) Kurs (PLN) Krok notowań (PLN)
Poniżej 5 0,01 Poniżej 50 0,01
Od 5 do 20 0,05 Od 50 do 100 0,05
Od 20 do 100 0,10 Od 100 do 500 0,10
Powyżej 100 0,50 Powyżej 500 0,50
Grupa 2 – Opcje indeksowe
Dotychczasowe kroki notowań Nowe kroki notowań
Kurs (pkt indeks.) Krok notowań (pkt indeks.) Kurs (pkt indeks.) Krok notowań (pkt indeks.)
Poniżej 5 0,01 Poniżej 50 0,01
Powyżej 5 0,05 Powyżej 50 0,05
Grupa 3 – Opcje na akcje, Kontrakty terminowe na akcje
Dotychczasowe kroki notowań Nowe kroki notowań
Kurs (PLN) Krok notowań (PLN) Kurs (PLN) Krok notowań (PLN)
Poniżej 5 0,01 Poniżej 50 0,01
Powyżej 5 0,05 Powyżej 50 0,05

Największy efekt zmian będzie widoczny na rynku akcji. Wprowadzenie mniejszych kroków notowań oznacza zwiększenie dokładności wyznaczania kursów akcji w przedziale kursów od 5 zł do 500 zł. Dokładność wyznaczania kursów zwiększy się dla ponad 80% akcji, przy czym dla ponad 140 akcji spółek (w przedziale kursów do 50 zł, w chwili obecnej stanowi to 75% całkowitej liczby spółek) będzie obowiążywał najmniejszy krok notowań (1 grosz) – poprzednio było to 46 spółek (18%).

Źródło: Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.